TO, NA CZYM SKUPIASZ UWAGĘ – ROŚNIE

Koniec roku i początek nowego to zazwyczaj czas podsumowań i planów.
To czas wyznaczania nowych celów, mniej lub bardziej realnych.

Media społecznościowe zalały nas życzeniami a potem artykułami i produktami, które mają nam pomóc w realizacji postanowień noworocznych. Tych postanowień, które oczywiście robimy i których zwykle nie udaje się nam zrealizować – czyli klasyka gatunku.

Nie będę Cię przekonywać do podsumowań roku, nie będę Ci chciała sprzedać cudownych sposobów na realizację postanowień noworocznych.
1 stycznia nie stanie się cud i nie zmienisz nagle swojego życia.
Nawet 2 stycznia się to nie stanie.
Teraz, kiedy jest już nawet 20 czy 21 stycznia tym bardziej.

Jeśli chcesz dokonać zmiany w swoim życiu, to podjęta decyzja, ta myśl, która pojawi się w Twojej głowie, to dopiero początek. To proces.
Może kiedyś o tym też napiszę.

Dzisiaj mam dla Ciebie zupełnie inną propozycję.
Pomysł, który zamierzam sama zastosować w tym roku, chociaż przyznam szczerze, nie idzie mi łatwo.

Nagromadzenie wydarzeń trudnych, stresujących i w zasadzie ode mnie w dużym stopniu niezależnych spowodował, że trudno mi spojrzeć z optymizmem i spokojem w przyszłość  z początkiem tego roku.

Ale nie poddaję się, bo chyba wyjścia nie ma w zasadzie.
„Co nas nie zabije, to nas nie zabije i tyle” – że zacytuję Jacka Walkiewicza

Przeczytałam gdzieś zdanie (powiedzenie?):

TO, NA CZYM SKUPIASZ UWAGĘ – ROŚNIE.

A ENERGIA PODĄŻA ZA UWAGĄ

Ja nie wiem czy jest to mechanizm udowodniony naukowo, spotkałam się z tym zdaniem w wielu sytuacjach, w wielu książkach czy artykułach – podobno wywodzi się z filozofii głoszonej przez polinezyjskich szamanów. A może wcale nie. Nie wiem.

Ale bardzo do mnie trafiło to zdanie, zwłaszcza jak dokonałam swego rodzaju analizy swoich myśli i tego co robię w związku z tym.

Jak to działa?

Nasze myśli, przekonania, to nad czym skupiamy mocno uwagę – kieruje naszym działaniem, naszą energią.
Wewnętrzny dialog, który codziennie ze sobą prowadzimy, nasze myśli – powodują że podejmujemy kroki, które nam pomagają lub nie oraz wpływają na nasze emocje (te pozytywne i co gorsza na te negatywne też).

Jedna myśl powoduje, że podejmujemy jakieś działanie.

Jedna myśl czasem zmienia całe nasze życie.

Nasze nastawienie do otaczającego świata wspiera nas w codzienności albo wręcz przeciwnie.

Czym jest myśl? Jak działa? Na co wpływa?

Wg. Dr Caroline Leaf, nasze myśli to połączenie neuronów, impulsów elektrycznych i substancji chemicznych. W konsekwencji – im mocniej myślimy o czymś, tym więcej tworzy się połączeń neuronalnych a w konsekwencji nawyków myślenia – powstają schematy, które potem kierują naszym działaniem.

Nasza codzienność składa się z nawyków, myślimy zwykle w podobny sposób, w podobny sposób podejmujemy decyzje.

Nasz mózg codziennie produkuje niezliczoną ilość myśli – zdarza się że idiotycznych, krzywdzących, osłabiających naszą silną wolę lub poczucie pewności siebie.

Dobrze by było znaleźć magiczny wyłącznik, ale jak się domyślasz, niestety, nie mamy takich mocy. Musimy sobie poradzić inaczej.
Jak z każdym nawykiem, tak i tutaj łatwo nie będzie.
Nauczeni myślenia o sobie w jakiś sposób – automatycznie tak zrobimy.

Od czego zacząć?

1 . Zrozumienie

Zrozumienie tego mechanizmu to krok pierwszy. Zrozumienie i uświadomienie sobie faktu, że  nasze myśli mogą tworzyć naszą rzeczywistość. I nie chodzi tu o magiczne myślenie, ani zaprzeczanie faktom. Tylko o coś zupełnie innego. O zrozumienie, że to nad czym się koncertujemy – to dostajemy. Gdzie kierujesz swoje myśli, kierujesz również energię i działanie.

  1. Uważność i samoświadomość

Uważność czyli skupienie na tu i teraz. Nie na przeszłości – na którą już nie mamy wpływu. Nie na przyszłości, którą w tych niepewnych czasach możemy planować, ale nienachalnie.
Uważność pod kątem tego jak i co myślimy o sytuacjach, które nam się przydarzają, o nas samych, naszym otoczeniu, pracy rodzinie.

Kluczowa jest tutaj odpowiedź – Jak o sobie myślisz? Co o sobie myślisz? Dlaczego?

Tutaj może się pojawić nasz wewnętrzny krytyk, którego często posiadamy.
Wewnętrzny krytyk podsycany naszym lękiem, obawami, kompleksami, krytyką.

  1. Dziennik myśli

Dla tych, którzy potrzebuję większych konkretów i diagnozy na piśmie polecam dziennik myśli. Dziennik myśli czyli spisywanie przez dzień czy tydzień (ile dasz radę) swoich myśli w ciągu dnia, w określonych odstępach czasu (na przykład do pół godziny). Podobne ćwiczenie często polecam osobom, które chcą popracować nad swoją efektywnością i zarządzaniem sobą w czasie – tylko w odniesieniu do czynności.

  1. Nie myśl o sobie – skup się na innych

Tak, to zwykle pomaga 🙂
Skupienie wyłącznie na sobie, rozkminianie swoich uczuć i myśli w nieskończoność nie jest dobre. Co prawda obecnie, nastawienie i myślenie tylko o sobie jest w wielu sytuacjach podkreślane i uważane za pozytywne, to ja jednak zachęcam do umiaru w tej kwestii.

Oczywiście dbanie o sobie, swoje życie psychiczne i fizyczne jest ważne. Ale ludzie wokół nas również.

Nikt nie jest samotną wyspą. Kropka.:)

  1. Odwracaj uwagę

Jak już wiesz, co Ci przeszkadza, co jest największym stoperem – staraj się odwracać swoją uwagę jak ta myśl się pojawi. Zajmij się czymś, poczytaj, zadzwoń do kogoś  – cokolwiek. Cokolwiek, żeby się nie nakręcać, analizować, myśleć.

Wniosek?
Uważajmy na nasze… myśli – mogą nas wzmacniać, ale mogą też osłabić – naszą skuteczność, efektywność, poczucie szczęścia.

Nadmierne skupienie się na przeszłości, wymyślanie, co myślą inni (zazwyczaj mylne), nadinterpretacja zachowania innych ludzi, wewnętrzny krytyk – to mechanizmy, którym ulega każdy z nas.

Nie pozwólmy, aby wpływały na nasz codzienne życie.

To na dłuższą metę nie ma sensu:)

Pamiętaj:

TO, NA CZYM SKUPIASZ UWAGĘ – ROŚNIE.

A ENERGIA PODĄŻA ZA UWAGĄ