Rodzinny budżet – nie taki diabeł straszny

Wiem, że wiele z Was ma pod swoimi skrzydłami rodzinne budżety nawet, jeśli to nie Wy dostarczacie do niego większość środków. Chciałabym, abyście nauczyły się jak najlepiej planować i kontrolować Wasze rodzinne wydatki. I bardzo chciałabym zmotywować Was do tego!

Pieniądze – to taka dziwna rzecz. Wielu ludzi nie lubi o nich rozmawiać (choć raczej wszyscy wolą je mieć niż nie mieć). Niektórzy nawet rozmawiają – ale tylko w kontekście narzekania. Osobiście uwielbiam rozmawiać o pieniądzach. Zawsze lubiłam, nawet gdy moje oszczędności wynosiły zero, a miesięczny kredyt odnawialny regularnie był wykorzystywany do końca. Mam też znajomych, z którymi mogę w zamkniętym gronie rozmawiać bardzo  konkretnie i to jest motywujące. Ale rzecz jasna wszystko zależy od ludzi i okoliczności.

Dlaczego zajmowanie się pieniędzmi jest dobre?
Ano dlatego, że kiedy się czymś interesujesz, coraz więcej wiesz – uczysz się. Więc jeśli chcesz przestać martwić się pieniędzmi jako takimi, przede wszystkim powinnaś się nimi zainteresować naprawdę. Powinnaś poznać swoje nawyki związane z pieniędzmi i ich wydawaniem, rozszyfrować przekonania, być może niektóre z nich odrzucić jako fałszywe. I w tej drodze będę Ci towarzyszyć – jeśli tylko masz na to ochotę.

Po co Ci budżet domowy?

To proste. Budżet domowy jest Ci potrzebny do planowania wydatków, łatwiejszego oszczędzania  i polepszania samopoczucia – dzięki świeżo nabytemu poczuciu kontroli!

Jak zacząć prowadzić budżet domowy?

Możesz użyć pliku, który udostępniam do pobrania: Budżet – podstawowy To nie wymaga wiele  -wystarczy tylko podjąć decyzję „chcę tego” – i wpisać do arkusza pierwszy paragon. Potem jakoś pójdzie. Oczywiście nie wszystkim, ale tym, którzy faktycznie zdecydowali przejąć kontrolę i nie lubią się poddawać na samym początku – tak.

Kiedy możesz zacząć wyciągać wnioski?

Po tygodniu. Jeśli tylko nie wydarzyło się nic nadzwyczajnego wydatkowo,  o pierwsze wnioski możesz pokusić się po pełnych 7 dniach  – możesz nawet szacować na ich podstawie wydatki na resztę miesiąca.

Oczywiście po zamknięciu każdego kolejnego dłuższego okresu rozliczeniowego (miesiąc, kwartał) będziesz się czuła pewniej, a Twoja wiedza będzie się powiększała.

Jak i kiedy wykorzystać świeżo zdobytą wiedzę o budżecie?

Najdalej po miesiącu przyjrzyj się najważniejszym kategoriom i mając jeszcze świeżo w pamięci jak faktycznie żyłaś w tym miesiącu – oceń zasadność wydanych pieniędzy. Trudno generalizować – ale zobaczysz czy i ile wydałaś na fast food, słodycze, papierosy, alkohol – czyli to co lubisz, ale co nic dobrego Ci nie przynosi. Może dostrzeżesz inną kategorię, dla odmiany bardzo miłą i łatwą do obrony typu książki, czasopisma, jedzenie na mieście? Oczywiście nic mi do tego, ale gdy zobaczysz konkretne wydawane kwoty, łatwiej będzie Ci zdecydować o skorzystaniu z alternatywnych możliwości. Wiem, że trudno zrezygnować z samochodu – ale może akurat należysz do tych szczęściarzy, którzy akurat mieszkają w świetnie skomunikowanym miejscu i masz do wyboru inne opcje?

Budżet ma konkretne zadanie: ma sprawić, że zaczniesz myśleć o swoich pieniądzach inaczej i dostrzeżesz w nich nowy potencjał!

Możesz oczywiście uznać, że powiedzmy 200zł, które teraz wydasz na przyjemności (lub nie) ma niewielkie znaczenie – bo ileż to jest: 200zl oszczędności? Przed niczym Cię nie uchronią.

Ale po roku to już jest 2400zł  – jeśli stracisz pracę, przez miesiąc nie umrzesz z głodu. A jeśli przez 10 lat nie ruszysz tych pieniędzy? Zrobią się z nich 24000zł. I mów co chcesz, ale w niektórych sytuacjach, to jest być albo nie być…

Kiedy oszczędzać?

Jest wiele szkół, osobiście lubię na początku miesiąca, mając jeszcze pełną kwotę do dyspozycji wirtualnie (w excelu) dzielić pieniądze. Znając potrzeby swojej rodziny wiem ile potrzebuję na jedzenie, chemię, wszelkie opłaty stale, samochód. Następnie przelewam pieniądze na oszczędności, a to co „zostanie” przeznaczam na rubrykę „inne” – czyli prezenty, ubrania, buty, szczoteczki do zębów, prywatną opiekę lekarską, książki, zabawki, przyjemności itp. Wiem, że muszę się w tym zmieścić, w innym przypadku naruszę moje oszczędności – a tego bardzo nie lubię.

Dla lepszej motywacji proponuję Ci monitoring w excelu: właśnie Twoich oszczędności. To nie zajmie Ci wiele czasu: raz w miesiącu wpisuj ile już masz. A zapewniam Cię, że obniżanie raz osiągniętego pułapu i wpisywanie w kolejnym miesiącu obniżonej kwoty jest bardzo niekomfortowe! I następnym razem dwa razy zastanowisz się nad zakupem tego wspaniałego i jedynego „must have”, na które właśnie miałaś nieszczęście trafić. 

A Twoje długi?

To, że masz np. kredyt hipoteczny absolutnie nie przeszkadza w posiadaniu oszczędności. Kredyty biorą przecież również osoby, posiadające pieniądze na koncie – to ulubieni klienci banków!

Zatem spłacaj kredyt szybciej lub wolniej – ale odkładaj też pieniądze na kupkę  aby poprawiały Twoje poczucie bezpieczeństwa!

I jeszcze jedno: NIGDY to co masz w portfelu (na koncie) nie pokrywa się idealnie w tym co w arkuszu.
Takie jest życie – jesteśmy tylko ludźmi! To norma – nie zniechęcaj się.

Jeśli masz jakieś szczególne oczekiwania, o czym powinnam napisać w tej rubryce – podziel się w komentarzu.