Profesjonalizm a … pogoda

Miało być o plusach i minusach własnej firmy. Miał być kolejny artykuł  z serii o komunikacji z klientem.
Za to jest spontaniczny wpis o … pogodzie.

Przyznam, że zainspirowała mnie dzisiaj pogoda za oknem oraz poranny bieg w deszczu do mojej księgowej. 
Przynajmniej na Śląsku – zimno, mokro, szaro i pada. Co tam pada- leje kolejny dzień. Ktoś wyłączył ciepło i nie chce włączyć na przekór dacie w kalendarzu.
Bo przyznacie, że 4 stopnie prawie w maju to lekka przesada.

Nie wiem jak Wam, ale mnie w takie dni (a ostatnio tygodnie!) jednak ciężej się funkcjonuje.
Ciężko zmusić się do aktywności jakiejkolwiek a jednak trzeba.
Umówione spotkania z klientami, oferta, terminy i zobowiązania. No ciężko się kompletnie wyłączyć – trzeba sobie radzić – wbrew warunkom atmosferycznym 🙂

Damą być?

Pisałam niejednokrotnie o tym, jak ważny jest nasz wizerunek i autoprezentacja w kontakcie  z klientami. Nie tylko ja z resztą. Tylko jak tutaj się dobrze zaprezentować, kiedy deszcz leje, śnieg sypie, wiatr wieje.
No jak?:) 

Dygresja:
Pewnie spotkałyście w swoim życiu osoby, które zawsze idealnie wyglądają, nigdy się nie spóźniają i są mega profesjonalne w każdym calu.
Przyznaję – zazdroszczę im po cichu…
I często się zastanawiam – jak to się robi? Czy w ogóle jest to możliwe?
No ja się staram, ale przyznaję, że czasem ponoszę porażki.

Ratunku pada! W co się ubrać?

Prawda, że to takie kobiece pytanie? Jak często zdarza Wam sie stawać przed szafą i je sobie zadać?
Niestety przyznaję, że mnie często ostatnio. Niestety, bo to znak, że zaniedbałam ten obszar  czyli nie mam gotowych zestawów biznesowych.

Był czas, kiedy bardzo dużo szkoliłam (zwłaszcza wyjazdowo) – wtedy miałam w szafie właśnie takie zestawy:

  • czarne  i granatowe spodnie  (często ten sam model z tej samej firmy) i żakiety plus pasujące topy (jakoś nie lubię bluzek czy koszul pod marynarkę),

  • jedną, dwie lub trzy spódnice  (czarne, beżowe, granatowe) plus pasujące bluzki /  topy.

  • pasujące do zestawów buty – szpilki i alternatywnie baleriny.

Takie zestawy biznesowe – ratowały mnie w niejednej, podbramkowej  sytuacji, kiedy musiałam szybko wyjść lub szybko się spakować na dwa dni szkolenia. 

Jednak są sytuacje, które trudno przewidzieć i trudno sobie w nich poradzić – kiedy pada deszcz lub śnieg, wieje silny wiatr opcjonalnie leje się żar z nieba. W takich sytuacjach trzeba faktycznie wspiąć się na wyżyny, żeby dobrze i profesjonalnie wyglądać,  pomimo, że makijaż spływa, fryzura rozwiewa i puszy oraz jesteśmy przemoknięte do kompletu.

Co robić w takim razie? Jak sobie radzić? Ja zazwyczaj stosuję poniższe sposoby:

  • Wybieram wygodne buty  (dopasowane do pogody) – w zależności czy będę miała taką możliwość – albo mam wygodne buty albo przebieram buty przed wejściem na spotkanie (z balerin w szpilki na przykład). Oczywiście, tak żeby nikt tego nie widział:) 

Pamiętaj – nie ma nic gorszego niż kobieta wchodząca chwiejnym krokiem na spotkanie z powodu zbyt wysokich i niewygodnych szpilek.

  • Korzystam z łazienki od razu po wejściu do budynku – poprawiam makijaż, ubranie, fryzurę. W 3 minuty można poprawić swój wygląd a co za tym idzie i pewność siebie. A potem: głęboki oddech, uśmiech i ruszaj na podbój świata!
     

  • Wygodny, prosty strój – im gorsze warunki pogodowe, tym wybieram wygodniejszy strój. Nie dokładaj sobie krótkiej spódniczki i cienkich rajstop jak za oknem 4 stopnie i leje – no chyba że do tego założysz wygodne kozaki. Skomplikowanie zapinany płaszcz i wielki szal tylko będzie przeszkadzać – pamiętaj – im prościej, tym lepiej.
     

  • Obróć sytuację w żart, potraktuj z humorem. Wiem, nie jest to proste jak mamy świadomość, że nie wyglądamy jak milion dolarów. No ale może w ten sposób przełamiemy pierwsze lody.

Ratunku, spóźnię się! Co robić?

Niespodziewane warunku pogodowe (śnieg czy deszcz) mają jeszcze inne konsekwencje.Powodują korki a co za tym idzie spóźnienia. Czasem ciężko to przewidzieć a często nie mamy na to kompletnie wpływu – zadziała prawo serii i już nic nie zrobimy. 

  • Uprzedzaj, że się spóźnisz. Każdy z nas ma telefon komórkowy w tej chwili przy sobie. Zadzwoń do klienta wcześniej i uprzedź, że się spóźnisz. I przeproś oczywiście. Może piszę o czymś oczywistym, ale ciągle mam wrażenie, ze jednak nie…
     

  • Zapas czasu. Jeśli wiesz, że czeka cię dłuższa droga przez centrum miasta – weź na to poprawkę. Sprawdź (lub zapytaj) o miejsce do zaparkowania, weź drobne na tę okoliczność.  Jeśli mimo to się spóźnisz – patrz punkt pierwszy.
     

  • W ostateczności – przełóż spotkanie. Wiem, to nie jest optymalne rozwiązanie. Ale czasem nie ma innego wyjścia – wypadek na autostradzie, zepsuty samochód czy duże spóźnienie pociągu są nie do przewidzenia.

Za oknem właśnie sypie śnieg.

Przede mną dwa spotkania – mniej i bardziej formalne

Z tyłu głowy kołacze- w co ja mam się ubrać???

No nic.

Życzcie mi powodzenia:) 
Czego i Wam ja też życzę;)