Oswoić rzeczywistość czyli joga i kieliszek wina

Większość z nas jest zapracowana.
W zasadzie można nawet powiedzieć, że wszyscy jesteśmy zapracowani i zajęci. Oczywiście bardzo. 
Przeglądając portale, blogi czy FB mam wrażenie, że to współczesna plaga – brak czasu i nadmiar obowiązków.
Wiele badań wskazuje na to, że współczesny człowiek przetwarza o wiele więcej informacji niż jego przodek sprzed choćby 100 lat.
Co tam 100 lat – sprzed 20 nawet.

Pewnie same zadajecie sobie pytanie: jak sobie poradzić w tym gąszczu… wszystkiego?

Oczywiście można zamieszkać w mitycznych Bieszczadach, w środku lasu, bez dostępu do Internetu i żyć zgodnie z natura i porami roku.
Kusząca wizja.  Ale spójrzmy jednak  realnie – niewiele z nas się na to zdecyduje. Z różnych powodów.
Nie da się odciąć całkowicie od rzeczywistości.
Co więcej, osobiście uważam, że to nie jest recepta na szczęście.
Ale można tę rzeczywistość oswoić i zastanówmy się w jaki sposób. 

  1. Bądź uważny

Żeby praktykować uważność nie musisz od razu kończyć specjalitycznego, drogiego szkolenia. 

Uważność to przede wszystkim koncentracja świadomej uwagi na teraźniejszości, na tym, co się dzieje dokoła nas. To życie tu i teraz – skupienie na szczegółach, na ciele, umyśle, na odczuwaniu. 
Uważność, często łączona z medytacją, poprawia jakość życia, rozwija, ubogaca. Dzięki uważności jesteśmy bardziej świadomi swoich myśli, uczuć czy emocji. Potrafimy odpowiednio i świadomie  reagować na to, co nas spotyka. Unikamy przypadkowego działania, straty czasu czy złych emocji.

  1. Szanuj swój czas

I przede wszystkim doceń swój czas.
Nie jest to łatwe zadanie.
Mnie samej zajęło sporo czasu zrozumienie, że mój czas jest cenny. Że nie muszę po jednym telefonie rzucać wszystkiego co robię i spełniać prośby, obcej bardzo często osoby.
Oczywiście – dalej się tego uczę- stare nawyki są bardzo silne.
Podsumowując – twój czas jest twoim kapitałem.
Kapitałem, którego nie nadrobisz.

Zastanów się, ile kosztuje godzina twojej pracy?

Jak wycenisz czas skradziony Twojej rodzinie?

  1. Postaw granice

Ta zasada wynika z poprzedniej, bo własny czas musisz… obronić. I nikt tego nie zrobi za Ciebie. Może nie jest to optymistyczny wniosek, ale cóż, życie (zwłaszcza zawodowe) nauczyło mnie, że nie ma innego wyjścia. Jeśli chcesz mieć czas na rzeczy na prawdę dla Ciebie ważne – musisz postawić granice. 

  1. Ustalaj priorytety

Sama pracuję nad tym od jakiegoś czasu. Zawodowo określiłam swoje priorytety na następny tydzień, rok, miesiąc.
Ale nie zawsze tak było.
Wiele lat prowadziłam firmę bez pomysłu na to, jak ona ma wyglądać. Realizowałyśmy jeden projekt, potem następny, zwykle dla kogoś. Bez pomysłu na to,  co będzie za rok czy dwa, bez strategii.
Oczywiście taki sposób pracy się na nas zemścił i teraz nadrabiamy trochę stracone lata.
Ale…co się nauczyłam to moje.

Ustalenie strategii działania czy priorytetów wymaga oczywiście zatrzymania, zastanowienia, analizy. Być może burzy mózgów, być może coachingu a nawet terapi… Ale zdecydowanie warto wiedzieć czego chcemy od życia (czy pracy) i dokąd zmierzamy.

  1. Profesjonalizm tak, perfekcjonizm nie

I tak, piszę to ja, perfekcjonista, rzadko zadowolona ze swojej pracy na 150%.

Profesjonalizm od perfekcjonizmu dzieli bardzo cienka granica.
A świat nie jest doskonały. Nadmierne oczekiwania wobec siebie czy innych zatruwają życie wszystkim. Unikaj!

Tak, wiem.
Może piszę banały.
Ale te banały działają. 
Wiem, że działają, chociaż wprowadzanie ich w życie bywa trudne i żmudne. Jak prawie każda zmiana.

Oczywiście, jestem realistką.
Zdaję sobie sprawę, że bywa taki czas, kiedy po prostu się nie da.
Nie da się być uważnym, priorytety się rozjeżdzają a dla świętego spokoju zgadzamy się na więcej niż powinnyśmy.

Bywają takie dni, że w zasadzie pomaga jedynie kieliszek wina wieczorem.

Bywają dni kiedy idziemy spać z poczuciem porażki, że dzień nam uciekł a codzienność przerosła.  

Bywa i tak.

Bo takie jest życie – niedoskonałe i nieprzewidywalne.

Ale potem zły czas mija, łapiemy dystans i możemy znowu próbować opanować chaos – najczęściej z dobrym skutkiem.

Krok za krokiem, raz wolniej, raz szybciej.

Ale codziennie, do przodu.

Powodzenia!