Och! Nie jesteś konsekwentna!

Już widzę Twoje oburzenie. Kto – ja? Ja nie jestem konsekwentna?!
Oczywiście, że jestem! Postępuję logicznie, moje działania są spójne no i rzecz jasna – niezmienne!
Bez względu na okoliczności reaguję zgodnie ze swoimi przekonaniami! Koniec, kropka. Lubimy tak o sobie myśleć. Takie jesteśmy poukładane. Mamy spójny system przekonań. Reagujemy stosownie do sytuacji.
Itd. Itp.
Niestety…To nieprawda!

Wiele już badań przeprowadzono na ten temat, przytoczę teraz takie dość stare, z 1975 roku – badania Moriarty'ego. Eksperyment miał miejsce na plaży. Eksperymentator siadał blisko plażowiczów, a potem odchodził zostawiając radio. Przed odejściem pytał jednak: "Przepraszam, muszę odejść na kilka minut, czy mógłby pan popilnować moich rzeczy?"To takie pytanie – prośba,  której nie odmawiamy jeśli nie mamy faktycznie powodu – zatem wszyscy odpowiadali "tak". W drugim przypadku eksperymentator przed odejściem pytał o coś totalnie nie związanego z pilnowaniem: "Przepraszam, jestem sam i nie mam zapałek. Czy mogę prosić o ogień?"
Po wygłoszeniu tych kwestii – eksperymentator odchodził. Za to podstawiony złodziej brał radio – i chciał z nim uciec. I cóż się okazywało?
Wśród osób, które zgodziły się pilnować rzeczy – aż 90% reagowała – i udawało się złapać złodzieja.
Wśród osób, które nawiązały dialog na temat nie związany z pilnowaniem – reagowało tylko 20%!
Mimo, że tu i tu była jasna sytuacja – ma miejsce kradzież!
Wyniki spolaryzowały się jeszcze bardziej, gdy akcja eksperymentu toczyła się w eleganckiej restauracji – a kradzionym przedmiotem była skórzana teczka. Tutaj interweniowało aż 100% poproszonych o pilnowanie osób – i tylko 12,5% zwykłych gości restauracji, z którymi nawiązano dialog na inny temat.
O czym to świadczy? No między innymi o tym, że nie do końca mamy wpływ na własne zachowanie – skoro w neutralnej sytuacji większość z nas by nie zareagowała. Szokujące jest to, że tak łatwo "zmusić"  nas do zmiany zachowania poprzez pytanie, któremu mało kto potrafi odmówić…
Powiem Ci jeszcze tylko tyle, że świadomość pewnych procesów w naszych mózgach – pozbawia nas wielu złudzeń – ale też urealnia nasze podejście do życia… A przecież chcemy naprawdę kierować naszym życiem.
I mieć wpływ na rzeczywistość każdego dnia.

A Ty – co o tym myślisz?

 

  • M

    A czy nie jest tak, ze w momencie kiedy zgadzamy się na popilnowanie czichs rzeczy bierzemy za nie odpowiedzialnosc? Wg mnie eksperyment udowodnil tylko ze dbamy zawsze tylko o siebie. Strach ze wlasciciel moglby oskarzyc pilnujacego o ta kradziez powodowal, ze ci ludzie udawali sie odrazu w poscig za zlodziejem, zeby sami nie zostali za niego uznani.

  • Mariola Kędzierska

    Tak- na pewno dbamy o siebie. Ale skoro w normalnych warunkach prawie nikt nie reaguje – skąd ta chęć pomocy wyrażona w prostej odpowiedzi na pytanie "tak, spojrzę na radio/teczkę"? 🙂 Właśnie w tym miejscu następuje element wpływu  na nas – późniejsze zachowanie będzie już logiczną konsekwencją – i tak jak piszesz, nie chcemy być posądzeni o współudział w kradzieży. Ale po co w ogóle się godziliśmy, skoro normalnie mamy tę kradzież głęboko w poważaniu? Na to warto zwrócić uwagę – zwłaszcza mówiąc innym ludziom jakiekolwiek "tak".