Nigdy, zawsze, na pewno

Czy dobrze znasz słowa "nigdy, zawsze, na pewno"? Większość z nas zna je dobrze.
Długo myślałam o czym napisać mój  następny artykuł. Termin zbliżał sie wielkimi krokami a w głowie pustka.
I nagle w tym bałaganie myśli i obowiązków na pewnym forum, w pewnym wątku napisałam zdanie:

„nie mam już nigdy, zawsze, na pewno”.

I uderzyła mnie prostota tego zdania a jednocześnie jego sens. Widzicie? Są to słowa o dużej sile i mocy. Nigdy. Zawsze.
Tak zwane Wielkie Kwantyfikatory. Słowa, które powodują zaszufladkowanie do jakiejś kategorii (najczęściej negatywnej) albo ograniczającej nas na dłuższą metę w jakimś obszarze. Przypominacie sobie z dzieciństwa, wczesnej młodości jak kategorycznie określaliśmy swoje poglądy i plany na przyszłość.
„Nigdy nie będę pracować w…”
„Zawsze będziemy mieli ze sobą kontakt…”
„Na pewno odniosę sukces w …”

I tak dalej. A potem życie weryfikowało te poglądy.

Przypomnijcie sobie takie sytuacje? Co to było?

Nie wiem jak Wy, ale ja właśnie chyba doszłam do tego co napisałam w tym przewodnim zadaniu:
Nie mam już nigdy, zawsze, na pewno.

Żyję tu i teraz, nie rozpamiętuję przeszłości (i tak jej już nie zmienię), staram się patrzeć w przyszłość z ostrożnym optymizmem. Tak jak radzi profesor Phillip Zimbardo (goszczący niedawno w Polsce) opisując jak postrzegamy czas, i jak to wpływa na nasze życie. Widząc czas (i siebie) w odpowiedniej perspektywie inwestujemy go odpowiednio. Obniżamy ryzyko kosztów utraconych możliwości.

Wiele razy pisałyśmy o sile myśli, przekonań, słów. Te, o których piszę to kolejny taki przykład – drugi aspekt używania takich kategorycznych, „ostatecznych” słów. Demotywują, zamykają drogę do dialogu, blokują.

„Ty NIGDY…” Ty „ZAWSZE…” Podobne słowa padają pewnie z naszych ust dość często.

Sama się na tym łapię, sama nie raz ugryzłam się w język.
A tych słów nie da się cofnąć.
Używajcie ich ostrożnie, z rozwagą.
Słowa wypowiedziane, nawet w złości mają konsekwencje.
Nigdy, zawsze, na pewno – zapadają w pamięć, nawet jeśli przeprosimy, wyjaśnimy, uspokoimy emocje. Nie możemy cofnąć czasu, słów, czynów. Jest to nieodwracalne.

Warto o tym pamiętać – i o sile słów i o ich mocy.

 

 

  • Micia

    Wydaje mi się, ze naduzywanie tych słów jest charakterystyczne dla naszej młodości – potem chciane lub niechciane doświadczenie zyciowe wielokrotnie nas weryfikuje aż w końcu dochodzimy do wniosku, ze to "nigdy" i "zawsze", można o kant d… roztrzaść! A gdy ktoś uważa inaczej mimo upływu lat to jest.. fanatykiem  czy sobie zdaje sprawę z tego, czy nie…

  • Gosia

    Ja bym do tej listy dodała jeszcze słowo "muszę", którego używamy nawet w przypadku rzeczy, które sprawiają nam przyjemność, np. "muszę iść do fryzjera", "muszę przeczytać książkę", "muszę kupić nowe buty" 😉