Niewielkiej wioski pilnie szukam

Potrzeba całej wioski, żeby wychować jedno dziecko.

Znacie ten cytat, prawda?
Pochodzi on (prawdopodobnie) z książki „Zbyt małe, by zignorować. Dlaczego dzieci są ważne?”Wessa Stafforda i Deana Merrilla
Ale tyle Google.
Ile w tym prawdy?
Sporo, jak sądzę, ale do rzeczy.

Najbliższe 2 tygodnie wydają się być … trudne.

Najpierw konferencja, która organizujemy (Mixer HR www.mixerhr.pl) – tym razem dwa dni.
Trzymajcie kciuki!
W piątek wyjazd za Warszawę (jesteśmy ze Śląska…) na szkolenie na cały weekend. Za tydzień
prawdopodobnie prowadzę szkolenie a potem Targi Expo w Katowicach a potem znowu Warszawa. I wiele innych spraw po drodze.
Dodatkowo (nie wiem czy Wy też tak macie) oczywiście właśnie w te najbardziej gorące dni, dzieci mają: dwudniowe wycieczki, wyjścia do kina czy teatru, występy i najwięcej zajęć dodatkowych.

Jak sobie poradzić z takim nagromadzeniem spraw?

Szczerze? Nie wiem.
Mogę tylko napisać co ja robię, jak już opanuję pierwszą panikę 🙂

1. Tylko spokój nas może uratować.

Pierwsze co mi przychodzi do głowy to: nie panikuj.
I piszę to ja, która obudziła się zmęczona o 7 rano w niedzielę, bo całą noc śniło mi się, że na konferencję nie dojechał catering, prelegenci mieli dziwne wymagania i nie miał mi kto odebrać dzieci.

Głęboki oddech, melisa czy spacer. może być nawet kieliszek wina.
Obojętne co.

Chwila oddechu i do dzieła.

2. Niewielka wioska

Tak, niewielka wioska jest potrzebna. Wioska w postaci: męża/partnera, dziadków, opiekunki, koleżanki czy sąsiadki.
Oczywiście bywa, że nie ma nikogo. I trzeba sobie radzić samej. Ale jeśli zadbamy wczesniej o relacje z ludźmi wokół nas, w sytuacji kryzysu będzie o niebo łatwiej.

I jeszcze jedno.
Czasem głupio nam prosić, prawda?
Mnie samej często włącza sie tzw. Zosia- Samosia i muszę już być pod ścianą, żeby poprosić o pomoc.
A przecież prośba o pomoc to nic złego.

3. Po drugie – priorytety

Punkt najważniejszy  – od tego zaczynamy. Najpierw ustalamy co jest w danym czasie najważniejsze. Bez tego nie możemy ułożyć dobrego planu, nie określimy punktów zapalnych czy momentów luźniejszych. Zaczynamy od priorytetów.
Często są to rzeczy nie do ruszenia czy przesunięcia.
W moim przypadku będzie to konferencja czy zaplanowane szkolenia. Do tego dojdą wyjazdy i szkoła dzieci.

4. Dobry plan i podział zadań

Jeśli wiemy już co jest naszym priortetem w najbliższym czasie, czas na logistykę i podział zadań.
Planujemy każdy dzień po kolei – zarówno w domu jak i w pracy.
Life Work Balance? Na ten czas lepiej o tym zapomnieć.
Szukajmy rozwiązań najprostszych jak to tylko możliwe.
Ustalamy kto, co i kiedy robi – tutaj mimo pewnej dozy elastyczności musimy mieć dokładny plan.
Musimy też być przygotowane na plan B – zawsze może pójść coś nie tak.
Niestety.

5. Odpuszczamy co się da

Nie dokładajmy sobie więcej niż to konieczne.
Nie planujmy kontroli u dentysty czy wizyty z kotem u weterynarza. To można przesunąć o tydzień czy dwa. Nie planujmy sobie zbyt wiele pracy koncepcyjnej, nie dokładajmy obowiązków zawodowych. To są rzeczy, które będą musiały poczekać i nic się z tego powodu nie stanie.
Nie odpuszczajmy snu.
Niewyspane będziemy mniej efektywne a przecież musimy być mimo wszystko w dobrej formie.

Tyle moje założenia i teoria.

Od jutra okaże się jak mi to wyjdzie w praktyce.
Zwykle się udawało ogarnąć rzeczywistość na tyle, żeby mieć poczucie sukcesu:)

Więc mimo wszystko jestem dobrej myśli.
A za jakiś czas napiszę, jak mi poszło. 
Trzymajcie kciuki!