Misja specjalna współczesnej mamy czyli jak zatrzymać czas

„Po prostu bądź, po prostu bądź i patrz” …
Maanam

Tak to my – pokolenie nadambitnych i zapracowanych dorosłych, które produkuje zestresowane dzieci.
Organizujemy coraz więcej zajęć swoim pociechom – chcemy, aby efektywnie i rozwojowo spędzały czas.
Wymagamy dużo, bo w życiu trzeba do czegoś dojść. A wszystko to co robimy, jest dla ich dobra. 
Jednocześnie oczekujemy by nasze dzieci zachowały się jak dorośli i dziwimy się, że nie przewidują konsekwencji swoich zachowań.
Sami nie mamy czasu by się zatrzymać, w ciągłym pośpiechu coraz mniej widzimy. Nie zauważamy, że nasze dzieci pragną przede wszystkim pobyć z nami. Tak naprawdę…

Tak to ja – przedstawicielka tego samego gatunku. Kobieta zapracowana i niezależna, ale też spełniona rodzinnie i zawodowo. Mama, jak Ty – 24 godziny na dobę z umową na czas nieokreślony, bez okresu wypowiedzenia. Coraz bardziej świadoma ciążącej odpowiedzialności i wyzwania jakim jest wychowanie dzieci na dobrych, wartościowych ludzi.
Jak pogodzić ambicje zawodowe i plany (przecież tyle ich mam!) z prawdziwym byciem „tu i teraz” dla swoich dzieci, skoro ciągle brakuje czasu?
Jak zbudować trwałą i bliską relację ze swoim własnym dzieckiem?
Oczywiście nie piszę tu o obsłudze dzieci (nawet najwyższej jakości), ale o świadomym wychowaniu.
Jeszcze parę lat temu nie zastanawiałam się nad takimi problemami, koncentrując się przede wszystkim na karmieniu, przewijaniu czy usypianiu (zwykle jedną ręką, bo w drugiej trzymałam laptop na coraz większym brzuchu).
Dzisiaj dylematy pracującej mamy są mi bardzo bliskie, a rodzinne życie nabrało innego wymiaru.
Muszę godzić skłócone rodzeństwo, radzić sobie z kłamstwem najstarszej córki i przedszkolnymi wyczynami syna. Muszę także opanować swoje uczucie zazdrości wobec miłości jaką najmłodsza córka obdarza opiekunkę.
A to pewnie dopiero początek wyzwań, które stoją przede mną jako matką.

Dziś odpowiedzi na te pytania nabierają szczególnej mocy, bo będą sprawdzianem moich kompetencji, bynajmniej nie zawodowych ale życiowych.
Nie wiem czy już doświadczyłaś takiej sytuacji, kiedy w swoim dziecku zobaczyłaś żywą kopię siebie?
Te same gesty, mimika, ta sama intonacja i słowa, zwykle w określonej sytuacji. Super, jeśli jest to tylko zabawne, gorzej gdy zobaczysz to drugie wstydliwe Twoje Ja w miniaturze.
Co mówisz wtedy swojemu dziecku?

„Nie wolno tak robić”?

Przecież ono odwzorowuje nieświadomie całą Ciebie w swoim zachowaniu – wartości, normy, postawy. Rozwijam się razem z moimi dziećmi. Uczę się od nich codziennie. Dobrze pamiętam lekcję, którą kiedyś dała mi moja wówczas 5 letnia córka.
„Mamo dziękuję Ci że zabrałaś mnie na taką wspaniałą wycieczkę do Biedronki!” usłyszałam pewnego dnia na zakupach w znanym dyskoncie. Wierz mi, czułam się wtedy dziwnie, skupiając na sobie wzrok innych klientów. Opowiedziałam to w pracy jako zabawną anegdotkę.
Dopiero gdy sytuacja podziękowań się powtórzyła przy robieniu wspólnie innej banalnej czynności – dotarło, zrozumiałam.
Tak, mało mamy wciąż czasu dla siebie, tak mało jesteśmy razem.
Ale obok „razem” ważne też jest – „jak”?
Wspólnie spędzony czas, taki prawdziwy, autentyczny jest największym prezentem jaki możesz dać swojemu dziecku. I nieważne, czy jest to ambitna praca na konkurs plastyczny do przedszkola, czy po prostu herbatka na kanapie i wspólne komentowanie wyczynów „Maszy i Niedźwiedzia” (jak to u nas bywa).

Może to być cokolwiek, byle razem.

Pewnie podobnie jak ja, Ty też się zastanawiałaś jak wychować swoje dziecko by wyrosło na szczęśliwego człowieka. Człowieka z wysokim poczuciem własnej wartości, który będzie potrafił samodzielnie podejmować decyzje, radzić sobie w trudnych momentach, odważnie dokonywać wyborów, realizować swoje plany i spełniać marzenia. Myślę, że kluczem jest właśnie powrót do źródła – do budowania dobrej, prawdziwej relacji z dzieckiem. 

Od czego zacząć – zapytasz?

Od rzeczy najprostszej a zarazem nieprawdopodobnie trudnej w tych czasach – od UWAŻNOŚCI.
Od bycia „tu i teraz” bez rozpraszaczy.
Podaruj tę chwilę tylko Twojemu dziecku i nie oszukuj.
Gdy jesteś z nim bądź z nim w pełni bez smartfona, laptopa czy telewizora. Poświęć mu całą swoją uwagę. Zobacz jak opowiada, słuchaj każdego słowa. Wyczuj jego emocje, zobacz jak oddycha. Nie myśl w tej chwili o swoich rzeczach do zrobienia. Skup się na jego potrzebach. 
Oderwij się od tego co teraz robisz i zejdź do poziomu, na którym znajduje się Twoje dziecko.

To Wasz czas. Krótka chwila, kiedy ten mały człowiek postanowił właśnie z Tobą podzielić się swoimi emocjami. Uszanuj jego uczucia, ciesz się jego szczęściem i nie pouczaj, że nie powinno mu być smutno, kiedy czuje się zawiedziony. To normalne ludzkie emocje, których powinien nauczyć się wyrażać przy Tobie. To właśnie uważność (mindfulness) jest za to odpowiedzialna, autentyczna obecność i bliskość.

Bycie tak naprawdę.

Kiedy to sobie uświadomisz, poczujesz prawdziwą wartość tej relacji. Staniesz się najbliższą osobą Twojego dziecka, a przy okazji poprawisz relacje z osobami, na których Ci zależy.

Wychowanie dziecka na szczęśliwego człowieka to najważniejsza misja w życiu.
Dziś, zachęcam Cię, żebyś się zatrzymała.

Musisz na to znaleźć czas.