Magia sprzątania czyli dbaj o swoje skarpetki

Podczas pewnego letniego spotkania przy winie, moja bliska koleżanka poleciła mi pewną książkę o… sprzątaniu pod tytułem „Magia sprzątania”. Ze zdumieniem słuchałam, jak opowiadała o porządkach, które zrobiła w domu podczas wakacyjnej nieobecności dzieci. I o tym, jaką miała przy tym satysfakcję. Przekonywała mnie, że koniecznie muszę tę książkę przeczytać oraz zastosować zawarte w niej porady.
Zainteresowałam się oczywiście, bo czyż porządek w domu na wieczny czas, nie wydaje się kuszącą perspektywą? Zwłaszcza kiedy się ma dwójkę dzieci i dwa koty. I męża do kompletu.

Wtedy, w lecie, na zainteresowaniu się skończyło, nie przeczytałam tej książki. Za to w międzyczasie przeczytałam wywiad z autorka tego bestsellera w Wysokich Obcasach Marie Kondo.

Minęło pół roku i książka ponownie wpadła w moje ręce. Tym razem ją przeczytałam. Początkowo lektura wprawiła mnie w lekkie zdumienie.

„Podstawową zasadą jest powieszenie ubrań z tej samej kategorii obok siebie. (…) ubrania tak jak ludzie, rozluźniają się w towarzystwie podobnych do siebie osób, dlatego ułożenie ubrań z tej samej kategorii daje im większy komfort.”

albo

„Oświadczam, że nigdy, ale to przenigdy nie należy wiązać rajstop ani pończoch. Nigdy też nie wolno rolować skarpetek w kulkę. (…) Czy sądzisz, że są w stanie w ten sposób odpocząć? ”

oraz:

„Skarpetki i rajstopy leżące w szufladzie są na urlopie. Codziennie są brutalnie obijane w drodze do pracy, uwięzione między stopą a butem. (…) Czas spędzony w szufladzie to ich jedyna szansa na odpoczynek.”

​To tylko kilka cytatów, które nie oddają w zasadzie sensu samej książki.

I tak, zdecydowanie, fragment o skarpetkach zrobił na mnie największe  wrażenie.
Niesamowity jest sposób w jaki Marie pisze o sprzątaniu, układaniu czy wyrzucaniu rzeczy. Z jakim zaangażowaniem namawia do stosowania wymyślonych przez siebie zasad sprzątania.
Po pierwszym szoku stylistycznym, książka wciąga i zaskakuje.

Według Marie, kiedy sprzątamy i porządkujemy swój dom, jednocześnie porządkujemy swoją przeszłość. Sprzątanie zmienia nasz sposób myślenia i podejście do życia. Widzimy jaśniej to, czego w życiu potrzebujemy i co nam przynosi radość.

Po co nam ten cały porządek?
Dlaczego o tym piszę?

Co jest twórczego, odkrywczego czy rozwojowego w sprzątaniu?
Nic – odpowiecie pewnie – strata czasu.
Ale czy napewno?

Warto się zastanowić, kiedy sprzątamy najbardziej intensywnie?
Nie mówię tutaj o bieżącym ogarnianiu domu, ale o tak zwanych gruntownych porządkach.
Najczęściej sprzatanie wydaje nam się niezbędnie konieczne:

  • kiedy jesteśmy na zakręcie życiowym

  • kiedy mamy terminową pracę do zrobienia

  • kiedy czeka nas egzamin

Zauważcie, że to dosyć powszechne zjawisko.  I pewnie takich sytuacji możecie wymienić więcej. Sprzątamy w sytuacjach napięcia, w stresie, kiedy czeka nas zmiana lub nowe, nieznane doświadczenie.
Nie ulega wątpliwości, że uporządkowane otoczenie jest nam potrzebne, uspokaja nas i daje poczucie bezpieczenstwa. Sama często w trudnych sytuacjach, żeby odreagować – sprzątam.

Marie radzi – zanim zaczniesz sprzątać , wyobraź sobie stan, który chcesz osiągnąć. I to w zasadzie może dotyczyć każdej zmiany w naszym życiu.

Zaczynamy dietę? Po co? Co chcemy osiągnąć?
Zaczynamy uczyć się angielskiego? Co nam da satysfakcję z nauki?
Idziemy na studia podyplomowe? Jaki ma być efekt naszego wysiłku?

Każde nasze działanie sprowadza się do prostego pytania : Po co? Jaki ma być efekt?

Zaczynamy gruntowne porządki? Jak ma wyglądać nasze otoczenie (życie?) jak skończymy?

Porządki można przecież potraktować jak metaforę zmiany.

Robimy porządki w szafie, ale też porządki w życiu, w związku, w pracy, w relacjach.
Dążymy do zmiany, do wyjścia ze strefy komfortu (która bardzo często daleka jest od komfortu).
Jedno jest ważne: sprzątanie to narzędzie a nie cel.  Trzeba wiedzieć, co ma być na końcu tego procesu.

Wysprzatany dom, to dom pełen blasku – tak twierdzi Marie. Jak go posprzatasz, łatwiej wprowadzisz niezbędne zmiany w swoim życiu.

Ale więcej o zmianach i przekraczaniu strefy komfortu porozmawiamy następnym razem.  

 

 

  • Moje biedne skarpetki! A to sprzątanie mnie zastanawia. Nie było takiego przypadku, żebym sprzątała, jeśli nie muszę. Za to niedługo zmieniam mieszkanie (kraj zamieszkania też) i cieszę się na układanie od początku ☺

  • Magdalena

    Tak, przeprowazka, to dobry moment na sprzątanie:) i na skarpetki ja też teraz patrzę zupełnie inaczej:)