Czy przypominasz Meridę?

W niedzielę byłam z córką w kinie na filmie Merida Waleczna. Nie wiem czy go znasz – tak w skrócie opowiada on o buncie królewny, która nie chce wyjść za mąż, bo ma ciekawsze rzeczy do zrobienia. Merida potrafi się aktywnie przeciwstawić rodzicom i konwenansom. Oczywiście nie wynika z tego od razu samo dobro, miód i orzeszki (choć happy end rzecz jasna jest) ale nie w tym rzecz… Zadałam sobie pytanie: czy JA bym potrafiła się tak przeciwstawić w wieku Meridy? Nigdy w zyciu. To korzystne okoliczności sprawiły, że jestem tu gdzie jestem – w wieku Meridy nie postawiłam na swoim i nie pojechałam na studia do Krakowa.
Czy moja córka by umiała? Nie mam pojęcia, wydaje mi się, ze nie musi, bo ma takich otwartych i fajnych rodziców (hahaha :))
Czy Ty byś umiała zawalczyć o siebie?
Nie wiem ile masz lat – ja mam 36 – i teraz potrafię to – ale uczciwie mówiąc – nie mam pojęcia od kiedy.
Jak się to objawia? U mnie np tak, że jeden z wrześniowych weekendów zarezerwowałam już dla siebie – idę na warsztaty chińskich ćwiczeń. A rodzina – poradzi sobie przecież beze mnie w tym czasie.
Za mało spektakularne?
No dobrze – w kwietniu poważnie rozważałam wyjazd na pół roku za granicę – by złapać trochę oddechu.
Pracuję zdalnie – więc tu by nie było problemu. Powstrzymał mnie fakt, że nie zostawiłabym moich dzieci na tak długo  – a opcja "zabieram je" wydawała mi się atrakcyjna tylko do pierwszego wrzasku młodszej, gdy pchałam obładowany siatami wózek pod górkę, a ona głośno w nim krzyczała.
Taaak, dobrze mieć jednak kochanego męża przy swym boku 🙂
Ale chodzi mi o jedno: WYBÓR.
Mamy go.
W każdym momencie.
Nawet gdy Ci się wydaje, że go nie masz – to najprawdopodobniej się mylisz.
Zawsze można zrobic choć jeden krok w pożądanym kierunku. I po tym pierwszym kroku zobaczyć nowe możliwości. Tak to działa. Pod warunkiem, że WIESZ jaki jest ten pożądany kierunek.

Wiesz?

A może chciałabyś byśmy razem go poszukały?