Z celem bywa trudno, ale bez celu jeszcze gorzej

Gdy chcę, działam skuteczniej, niż gdy muszę.
Chcę dla siebie, muszę dla ciebie.
Automotywacja jest kwestią wyboru.
John Whitmore

Parę tygodni temu pisałam o magii sprzątania. Ostatnio Basia pisała o sprzątaniu szafy i umysłu przy okazji.
Zdecydowanie idzie wiosna, a co za tym idzie – wiosenne porządki w każdym obszarze życia: od szafy po umysł.
Dzisiaj za oknem pięknie świeci słońce – przynajmniej u mnie.
Nie wiem jak Wam, ale mnie słońce dodaje nowej energii do działania. Ciepłe promienie słońca dają nadzieję  i przekonanie, że szystko można, wszystko jest możliwe. Świat budzi się do życia po zimie.
Aż chce się żyć:)
Jednak działając bez planu i celu dosyć szybko się wypalimy. Nasze działania nie przyniosą odpowiedniego efektu, jeśli nie będziemy wiedzieli dokąd zmierzamy.

Jakie jest nasz cel?

Co zrobić, żeby nasze codzienne czynności przybliżały nas do realizacji … marzeń?

Dlatego tym razem parę słów o magii ustalania celu, a co za tym idzie – spełniania marzeń. Bo marzenia, jak wszyscy wiemy, warto mieć;) I nie tylko je mieć, ale też je realizować. Ale o tym za chwilkę. 

Mam wrażenie, że istnieją dwie szkoły postępowania.
Jedna z nich zakłada, że należy akceptować wszystko, co nam życie przynosi, ponieważ nie mamy wpływu na swój los. Co ma być i tak będzie. Osoby o takim podejściu do życia, na ogół nie wyznaczają sobie większych celów – żyją z dnia na dzień. Oczywiście czasem pojawiają się w ich życiu sukcesy, ale raczej przypadkowe.
W końcu funkcjonuje powiedzenie: „Chcesz rozśmieszyć Pana Boga – powiedz mu o swoich planach”.

Druga szkoła mówi o szczegółowym planowaniu każdego obszaru w swoim życiu. Na pewno znacie takie osoby, które mają każdą sferę życia dokładnie zaplanowaną. Konkretne studia, pierwsza praca, ślub, mąż, dziecko (albo dwójka, koniecznie chłopiec pierwszy). Wszystko dokładnie zaplanowane i konsekwentnie realizowane. Wydaje się, że takim osobom świat leży u stóp: jest tak, jak sobie wymarzyły.
Nasuwa się przewrotne pytanie: a może udało im się, bo miały ustalony cel? Ich konsekwentne działania, dzień po dniu, nie były przypadkowe?

Oczywiście to są dwie skrajności. A większość z nas w swoich działaniach jest gdzieś pośrodku. 

A ja akurat uważam, że żadna skrajność nie jest dobra. Jako zwolenniczka złotego środka w większości dziedzin życia uważam, że możemy czerpać z obu postaw życiowych.
Pisząc o ustalaniu celów i planowaniu swojego życia (zarówno prywatnego jak i zawodowego) odniosę się do coachingu.
W coachingu mówimy o ustalaniu celów, jako o podstawowym kroku, od którego trzeba zacząć pracę.  Każdy coach odmienia słowo cele przez wszystkie przypadki. I akurat ja uważam, że słusznie.

Dlaczego?

Ponieważ jestem pewna, że warto mieć cel w życiu– tak po prostu.

A w biznesie – nawet należy.

Dobrze nam robi, kiedy wiemy dokąd idziemy.
Nie musi to być od razu wejście na Mount Everest, ale oczywiście może, jeśli taka nasza decyzja.
Jesteśmy szczęśliwsi, kiedy mamy poczucie wpływu na swoje życie. A mamy poczucie wpływu, kiedy zdecydowaliśmy czego chcemy.
Coaching, jako metoda pracy jest nastawiony na efekt. Właśnie dlatego każde spotkanie z coachem rozpocznie się od pytania:

Jaki jest twój cel?

Po co tu przyszedłeś i do czego dążysz?

I na koniec: czy jesteś w stanie w pełni się zaangażować?

To ostatnie pytanie „odkryłam” w swojej pracy całkiem niedawno. Wcześniej jakoś nie brałam pod uwagę, że nawet bardzo precyzyjnie dookreślony cel, może nie zostać zrealizowany z banalnego powodu – to nie ten czas w życiu mojego klienta.  

Akronim SMART jest ogólnie znany – przynajmniej mam takie wrażenie. 
Każdy SMART zna, ale niewiele z nas faktycznie go stosuje. A to duża szkoda, bo to proste i porządkujące pracę narzędzie. Przypomnę jego strukturę i zasady stosowania. 

Według SMART parametrami określającymi dobrze postawiony cel są cechy pochodzącymi od angielskich słów:

  • S jak Specific  czyli dokładny. Sformułowany w taki sposób, żeby łatwo było go zrozumieć.

  • M jak Measurale czyli mierzalny. Jest to istotne, żeby wiedzieć, kiedy cel jest zrealizowany oraz na jakim jesteśmy etapie w jego realizacji.

  • A jak Achievale czyli osiągalny. Cel, który jest dla nas zbyt trudny, nie będzie nas motywował. Efekt będzie wręcz odwrotny od zamierzonego – zniechęcimy się tylko i nasza motywacja spadnie.

  • Realistic czyli Realny. W myśl zasady- mierz siły na zamiary i swoje możliwości.

  • T jak Time oriented  czyli zorientowany (określony) w czasie.

Sformułowany cel powinien być również ekologiczny. Przez ekologię celu rozumiemy to, na ile jego realizacja wpływa na nasze otoczenie (rodzinę, bliskich czy współpracowników).
Jak widzicie, zastosowanie akronimu SMART nie jest skomplikowane.

Zobaczmy na przykładzie, który każdemu (przyznacie) jest bliski czyli chcę schudnąć.

Chcę schudnąć 15 kg do końca roku (mamy 30 marca 2016). Plan zakłada niecałe 2 kg na miesiąc, więc jest to realistyczne założenie i jest określone w czasie.
Jaki wpływ moje chudnięcie będzie miało na moich bliskich? Będę chciała zmienić nawyki żywieniowe całej rodziny – to może się spotkać z oporem. Jednak nie będę się poddawać, bo zdrowie mojej rodziny jest dla mnie bardzo ważne.

I tak dalej. Analizujemy poszczególne punkty.
Z pełną świadomością, że to jest pierwszy krok – wiemy czego chcemy.

Teraz przychodzi kolej na JAK czyli należy rozbić cel końcowy, na mniejsze cele zadaniowe.

Jeśli wydaje się to Wam skomplikowane lub trudne, warto poprosić kogoś o wsparcie: coacha, psychologa, przyjaciółkę, partnera. Ważne, żeby był to ktoś, kto w was wierzy i będzie wsparciem a nie demotywatorem.
 

Analogicznie postępujemy w sytuacji, kiedy nasz cel dotyczy sfery zawodowej. Określamy konkretnie, co chcemy i kiedy osiągnąć. Mechanizm jest dokładnie ten sam. O wsparcie możemy poprosić mentora, grupę na FM lub mastermind, coacha, kolegę, przyjaciółkę. 

Mam nadzieję, że zachęciłam Was to tego, żeby swoje działania planować, dookreślać, rozpisywać.
Oczywiście, że nie da się przewidzieć wszystkiego – życie bywa nieprzewidywalne i zaskakujące (zarówno pozytywnie jak i negatywnie).

Na wiele rzeczy jednak mamy wpływ – pamiętajcie o tym codziennie!

Powodzenia!

  • Natalia Fedan

    Bardzo dobre pytanie: „czy jesteś w stanie w pełni się zaangażować?” i trafne stwierdzenie, że „cel, może nie zostać zrealizowany z banalnego powodu – to nie ten czas w życiu mojego klienta”. Piszę u siebie na blogu o trochę podobnych rzeczach – stawiam pytanie o to, czy nam jest dobrze podczas realizacji celu – bo jeśli np. to nie ten czas, realizacja celu nam utrudnia życie, koliduje z innymi celami i potrzebami, musimy z wielu rzeczy zrezygnować – może to podkopać i realizację celu, i nasze samopoczucie, i poczucie wartości. Pozdrawiam ciepło. Natalia Fedan

  • Mi też po lekturze artykułu Magdy to zdanie „cel, może nie zostać zrealizowany z banalnego powodu – to nie ten czas w życiu mojego klienta” zostało w głowie. Teraz widzę, że wiele rzeczy leżało przede mną jak na tacy już od paru lat – a ja nie umiałam ich podnieść i kręciłam się wokół nich w kółko. Musiałam dojrzeć. No ale za to gdy już się dojrzeje – puzzelki wskakują we właściwe miejsca 🙂

  • Tez jestem zwolenniczką „złotego środka”. Życie z listą na wszystko nie jest dla mnie 😉 I wierzę też, że wszystko znajduje nas w odpowiednim momencie 😉 Pod warunkiem, że ma się szeroko otwarte oczy….

  • Uwielbiam ten moment, kiedy puzzle wskakują na miejsce 😉 Albo kiedy wszystkie kropki w końcu uda się połączyć 🙂