Co byś zrobiła, jakbyś się nie bała?

Czy kobieta może zrobić karierę, odnieść sukces zawodowy i jednocześnie mieć dzieci?
Bez szkody dla którejś ze stron? Czy jednak niestety, zawsze będzie to coś za coś?

Dzisiaj parę słów o kobiecym biznesie albo inaczej – o kobiecie w biznesie.

W internecie jest wiele przykładów firm zakładanych przez kobiety albo rad jak to zrobić. Zwykle kobiety mają zakładać bloga, założyć sklep internetowy ewentualnie zająć się rękodziełem. Ja nie wątpię, że powstają w ten sposób ciekawe blogi, sklepy czy cudowności ręcznie robione. 
Ale czy są to biznesy, które przyniosą prawdziwe pieniądze, z których można się utrzymać SAMODZIELNIE?
Podkreślam: samodzielnie.
Pewnie sporo takich jest, ale bardzo chciałabym znaleźć takie statystyki. Czarno na białym jak wygląda sytuacja. Bardzo jestem ciekawa.

Prowadzę firmę od ponad 10 lat. Były sukcesy, były porażki, były też katastrofy. Ostatnio mocno krytycznie patrzę na siebie i to co osiągnęłam.Dlatego też rok 2015 to był dla mnie rok porządków – w wielu obszarach.
Rok 2016 to rok rozwoju, działania, budowania, tworzenia.

Teraz po latach, jak patrzę na mężczyzn z otoczenia zawodowego, to mam wrażenie, że oni są jednak dużo dalej niż ja. Ze stabilniejszą sytuacją zawodową, poczuciem pewności siebie zdobywają szczyty, kiedy to ja dalej, takie mam wrażenie, jestem co najmniej w drodze na szczyt. I nawet nie wiem czy jestem w połowie drogi.

Co byś zrobiła, gdybyś się nie bała?

Jestem po lekturze książki Sheryl Sandberg „Włącz się do gry”. Sheryl Sandberg pracowała w Departamecie Skarbu USA, Google, obecnie jest szefem operacyjnym w Facebooku. Miałam mieszane uczucia jak czytałam jej książkę. Z jednej strony nie sposób się  z nią w wielu kwestiach nie zgodzić.
Ale z drugiej… Sheryl opisuje swoje zmagania z ciążą i dziećmi, kiedy to cały czas była aktywna zawodowo. Nasuwa się pytanie – czy radziła sobie w tej sytuacji sama? Oczywiście, że nie… No nie wierzę, że została wpływową kobietą w amerykańskim biznesie bez żadnej pomocy.
I z jednej strony można negować jej sukces. Przecież miała możliwości, których pewnie wiele z nas nie posiada, więc nie można jej doświadczeń przenosić na polski grunt.
Czym Sheryl może jednak zainspirować? Miała inne warunki, inne możliwości, na pewno pieniądze. Jednak ja bym tak łatwo nie skreślała jej historii.
Bo ona też może inspirować do … działania.

Sheryl zarzuca kobietom, że nie chcą być liderkami. Rzadziej niż mężczyźni, aplikują na stanowiska kierownicze, często się boją, że nie dadzą sobie rady. Bardziej muszą udowadniać swoje kompetencje.

Coś w tym jest. Sama pamiętam swoje początki na sali szkoleniowej. Musiałam najpierw udowodnić, że coś umiem, zawalczyć o swój autorytet. Dopiero potem mogłam grupę czegoś nauczyć. Zauważylam, że koledzy – trenerzy nie mieli tego problemu. I w zasadzie widzę ten mechanizm do dzisiaj. Mężczyzna za sam fakt bycia mężczyzną ma punkty.

To samo przeczytałam ostatnio w wywiadzie z Hanną Samson (psycholog, psychoterapeutka). Opisuje ona swoje doświadczenie z prowadzenia warsztatów rozwojowych. W sytuacji gdy grupa szkoleniowa ma realizować zadania w zespołach – liderem zwykle zostaje mężczyzna.

Bo tak. Po prostu. Automatycznie.

Oczywiście kiedy Hanna Samson próbuje zwrócić uwagę grupy na ten mechanizm – nikt tego nie traktuje poważnie, nikt tego nie widzi. Wybór mężczyzn  jest lekceważony i umniejszany, uznawany za przypadek. Tylko ten przypadek powtarza się na każdym kolejnym warsztacie…

Coraz więcej widać kobiet w biznesie. Coraz częściej zarządzamy firmami, ale zwykle małymi lub średnimi. Najczęściej mamy własne działalności gospodarcze (swoją drogą okropne określenie…).
I mam wrażenie, że prawdziwe, duże pieniądze dalej zostają pod męską kontrolą.  
Znalazłam badania z 2015 przeprowadzone przez firmę Grant Thorton International, z których wynika, że 37 proc. osób na kierowniczych stanowiskach to kobiety. I wydawałoby się, że to optymistyczny wynik. Jest jednak jedno ale. Najwyższe stanowiska w zarządach obejmuje już tylko 5 % kobiet zatrudnionych na poziomie senior management. Częściej obejmujemy stanowiska dyrektorskie – działów, komórek itp.

Nasze wybory, nasze decyzje

Każda z nas, sama musi sobie odpowiedzieć na pytanie, czym się kierowała podejmując zawodowe wybory. Co było priorytetem i jaka była/jest nasza prywatna rzeczywistość. Czy ulegałyśmy wpływom rodziny czy wymaganiom społecznym (często wyimaginowanym).
Czy wszystkie decyzje, jakie podejmowałyśmy, podejmowałyśmy samodzielnie, bez strachu, w zgodzie z sobą.
Dużo pytań, sporo przemyśleć i refleksji.
I znowu majaczy nam w tle zdanie: Co byś zrobiła, jakbyś się nie bała?

Wracam do tego pytania, które zadałam na początku: czy jest to możliwe, aby zachowac ten modny Work Life Balance czy inny Mindfulness i jednocześnie osiągnąć COŚ w biznesie?

Jeśli tak – co trzeba zrobić?

Powiem Wam szczerze, ja sama jeszcze nie znam odpowiedzi na to pytanie. Cały czas szukam, testuję i walczę z codziennością. Ale jednoznaczna odpowiedź dalej się nie pojawia – za dużo różnych zmiennych.

A Wy? Jak myślicie?

  • Ja uważam, że na wszystko w życiu jest odpowiedni czas – i na dzieci i na karierę, a połączenie tego w jednym okresie jest naprawdę trudne (w moim przypadku niemożliwe) – gdy dzieci są małe, potrzebują więcej uwagi i czasu rodziców i to ten etap, w którym nie chciałabym, żeby ktoś inny zajmował się nimi i wychowywał je, podczas gdy ja będę rozwijać swoją karierę zawodową. Jednakże czas płynie szybko, dzieci rosną, a do emerytury jeszcze 30 lat, więc czasu na robienie kariery aż nadto;)
    U mnie powyższy wybór był oczywisty i podjęłam go w całkowitej zgodzie ze sobą. A ponieważ moje dzieci są coraz większe, to teraz czas na mnie i moją karierę – trzymajcie kciuki, żeby się udało, choć chciałabym i boję się;)

  • Magdalena

    Najważniejsze to podejmować wszelkie decyzje w zgodzie z sobą. To już połowa sukcesu.
    A idealna jest sytuacja kiedy faktycznie mamy wybór – a nie jest to konieczność wymuszona na przykład sytuacją finansową.
    Trzymamy mocno kciuki za sukces! Nie bój się:) Do odważnych świat należy!

  • Honorata Lubiszewska

    Kiedyś nie robiłam, bo się bałam 🙂 Dzisiaj robię i mam gdzieś to, co myślą inni. Miło tu u Ciebie. Będę zaglądała częściej. Zapraszam w wolnej chwili do swojego świata: http://embraceyourlife.pl
    Wszystkiego dobrego!

  • Chyba zawsze będzie ciężko o jednoznaczną odpowiedź, bo wszystko zależy od punktu siedzenia, patrzenia, bycia i w ogóle wszystkiego. Nawet jeśli przez chwilę jesteśmy pewne swojego stanowiska w tej sprawie, to za chwilę może znaleźć się w naszym życiu inny priorytet, który zaburzy ten cały work life balance.