4 godzinny tydzień pracy ? czyli jak zarobić, a się nie narobić

Czytam właśnie 4 godzinny tydzień pracy – autorem jest Timothy Ferriss. To Pan, który porzucił ideę pracy w powszechnym rozumieniu: tzn zdecydował się przestać zaharowywać, po 12 godzin dziennie w oczekiwaniu na lepsze czasy. W zamian zorganizował swoją pracę tak, by mieć dużo czasu na to co w życiu kocha np. podróże, próbowanie niecodziennych aktywności, zostanie gościnnym wykładowcą na uniwersytecie, czy aktorem w serialach telewizyjnych w Chinach.
Nawet gdy jest w podróży – jego firma zarabia – i wszyscy w zasadzie przyzwyczaili się już do jego ciągłych nieobecności. Twierdzi, że koszty nieobecności nigdy nie kosztowały go więcej niż 300$ – tyle wyniosło odwrócenie negatywnych skutków jego absencji i nieodbierania maili. Choć 4 godzinny tydzień pracy to pewien skrót myślowy – odzwierciedla jednak bardzo dobrze podejście zarówno do życia, jak i do zarabiania pieniędzy.
Ciekawa jestem co Ty o tym myślisz – ja nie mogę pozbyć się myśli, że 4 godzinny tydzień pracy nie jest dla każdego… ale może niesłusznie?
Przyznaję, że zdarzyło mi się tak zostawić moją firmę – niemal na automatycznym pilocie, na ok. pół roku. W tym czasie patrzyłam z boku co się dzieje. Działo się dobrze.
Zadziwiające?
4 godzinny tydzień pracy naprawdę działa – ale moim zdaniem nie jest dla każdego!
Od tamtego czasu minął ponad rok. Czytam książkę Tima i widzę, że sporo rzeczy zastosowałam w swojej firmie – w zasadzie intuicyjnie. A może zrobiłam to pod wpływem złych doświadczeń?
Jak może czytałaś już, nie zawsze moja firma wychodziła na plus. Poprzedni biznes, nie dość, że nie zarabiał, to jeszcze uwięził mnie i odebrał wolność na ładnych parę miesięcy! Dobrze, że splajtował, bo inaczej biegałabym przy nim jak chomik w kółeczku. A tak nie miałam wyjścia – musiałam zatrzymać się i pomyśleć:

  • czego chcę,
  • co zrobiłam źle,
  • czego nie lubiłam w moim biznesie.

I do tego Cię zachęcam.
Bez względu na to czy masz własną firmę, czy jesteś pracownikiem: zatrzymuj się.
Myśl!
Myślenie rozwiązuje nasze problemy. Myślenie wyprowadza nas ze ślepych uliczek.
Myślenie zapobiega temu, by nie ocknąć się za 30 lat i wyszeptać: zmarnowałam milion szans…
Biegłam na oślep… Nie pytałam sama siebie czego potrzebuję…
A teraz jest już za późno…
Gorąco rekomenduję Ci książkę Tima Ferrisa 4 godzinny tydzień pracy.

Ale tylko wtedy jeśli uważasz się za osobę o otwartym umyśle. Jeśli nie masz w zwyczaju krytykować wszystkiego co "inne".
Zatem pytaj samą siebie:
Czego Ci brak w życiu?
Czego nie lubisz, co chciałabyś zmienić?
Czy droga którą kroczysz dzień po dniu prowadzi do Twojego celu, czy może w stronę przeciwną?

Otwórz oczy! Rozejrzyj się wokół.

A potem znów ruszaj. Mądrzejsza.

Powodzenia!

  • Józek

    Jeśli chodzi, 4-godzinny tydzień pracy to zgadzam się, książka ciekawa i może pomóc, jeśli chce się spojrzeć na biznes nieco z innej strony.

    Tytułowy 4-godzinny tydzień pracy traktowałbym nieco z przymrużeniem oka. Sam autor tak naprawdę pracował dużo więcej. Można znaleźć wiele ciekawych pomysłów i inspiracji. Trochę amerykańska, lecz mimo wszystko warta polecenia. Łatwo i szybko się czyta.

    P.S.
    Dla leniwych znalazłem małe streszczenie wideo ► http://czytacze.pl/2016/08/07/omowienie-video-timothy-ferriss-2009-4-godzinny-tydzien-pracy-cz-1/