3 zasady efektywności czyli jak nie zwariować w praktyce:)

Od dłuższego czasu staram się mocno rozważać na co poświęcam swój czas  – kiedy trzeba odmówić a kiedy postawić granicę, na co pozwalam a co mi szkodzi.
Sprawdzam nowe narzędzia poprawiające efektywność, dużo czytam, testuję. 
Pewne rozwiązania nie są praktyczne, inne są oczywiste, jeszcze inne są za skomplikowane.
Po co to robię?
Czy tylko dlatego, że pojęcie efektywności jest teraz popularne, szczególnie w biznesie?
Oczywiście, że nie!
Każdy z nas ma takie dni (a czasem tygodnie niestety), kiedy ma poczucie, że niby jest cały czas zajęty, ale nic z tego nie wynika.
Projekty nie posunęły się do przodu a lista spraw do załatwienia nie zmalała, wręcz się rozrosła.
Generalnie mamy poczucie porażki  i zniechęcenia.
Znacie to uczucie?
No właśnie…

Co w takim razie zrobić, żeby takie momenty pojawiały się jak najrzadziej?
Poniżej 3 podstawowe (według mnie:)) zasady efektywności osobistej. 

  1. Bądź obecna

Moda na bycie tu i teraz (mindfulness) jest popularna już od pewnego czasu. Czy jest to tylko moda czy faktycznie pozytywny trend- oceń sama. Ja chciałabym zwrócić uwagę na kilka kwestii z tym związanych. Po pierwsze- definicja obecności.
Obecność to tworzenie więzi, skupienie uwagi i myśli na tym co się akurat dzieje, co robimy z kim przebywamy. Kiedy jesteśmy skoncentrowane na jednej czynności (rozmowie, spotkaniu, działaniu) jesteśmy efektywne i obecne. Nie tracimy czasu albo lepiej – wykorzystujemy dobrze swój czas.
Co to znaczy dobrze wykorzystany czas?
Bardzo łatwo odpowiedzieć sobie na to pytanie: kiedy czujemy satysfakcję, pozytywne emocje, mamy poczucie dobrze wykorzystanego czasu i prawidłowo dokonanego wyboru – wtedy dobrze wykorzystujemy czas.
Robienie kilku rzeczy na raz, rozpraszanie się, przeskakiwanie z zadania na zadanie nie pomaga naszej efektywności. Już dawno udowodniono, że multitasking to mit – wręcz szkodliwy trend.
Robiąc wszystko na raz – nic nie robimy dobrze. Mamy tylko złudzenie bycia zajętym. 
Skupienie (obecność) na jednym zadaniu w danym momencie pozwala na prawdziwą efektywność i zbliża nas do założonego ( no właśnie…) celu.

  1. Ustal swoje cele (i priorytety)

Wiem, pewnie się powtarzam. Idealnie znaczenie celów (i przy okazji też prioretetów) w naszym życiu opisuje rozmowa Alicji i Kota w książce „Alicja w Krainie Czarów”:

 – Czy nie mógłby mnie pan poinformować, którędy powinnam pójść?

– To zależy w dużej mierze od tego, dokąd pragnęłabyś dojść – odparł Kot – Dziwak.

– Właściwie wszystko mi jedno.

– W takim razie wszystko jedno, którędy pójdziesz.

– Chciałabym tylko dostać się dokądś – dodała Alicja w formie wyjaśnienia.

– Ach, na pewno się tam dostaniesz, jeśli tylko będziesz szła dość długo.

Zasad wyznaczanie celów jest sporo. Można stosować nieśmiertelny SMART, można podejść do zagadnienia po swojemu. Co jest ważne?
Wiedzieć czego chcemy

W coachingu jest takie ćwiczenie – nazywa się tabela wartości. Składa się z tabeli, w której jest zawawiera 70 wartości, m.in. takich jak: rozwój, sprawiedliwość, radość, pomoc innym, lojalnośc czy kompetencja. 
Pracując na tabeli, eliminujemy je po kolei , aby ostatecznie wybrać te, które są najważniejsze. Można pracować na wartościach w kontekście zawodowym, można osobistym. Ale jak pokazuje praktyka – to z reguły mogą być bardzo zbliżone wartości.
Co daje określenie celu i wartości?
Jeśli wiesz, dokad idziesz i wiesz co jest dla ciebie ważne – codzienne wybory i działania będą proste.

  1. Dokonuj dobrych wyborów

Jestem gorącą zwolenniczką podejścia, że małe codzienne wybory stanowią drogę do większego celu.
Codziennie, w każdej sytuacji, dokonujemy wyborów – jak rozpoczynam dzień, jak planuję pracę, czy stawiam granice czy się rozpraszam. 

Jeśli jest dla mnie ważne zdrowie i dieta- już wybór tego, co zjem na śniadanie jest małym wyborem.
Jeśli wiem, że muszę popracować koncepcyjnie i w skupieniu – wyłączam telefon (mail, FB itp).
Jeśli jestem zmęczona – nie udaję, że pracuję wieczorem, tylko po prostu idę spać, aby wstać rano z nową energią.
Codzienne małe wybory. Niby bez znaczenia. A jednak mega ważne, prowadzące do celu, wzmacniające nasze nawyki i samodyscyplinę. Wzmacniające i dające satysfakcję. 

Podsumowując (trochę też w kontekście zbliżających się świąt) – bądźcie obecne i działajcie w zgodzie ze sobą i swoimi priorytetami. Powodzenia!

  • Magdalena Data-Urban

    Wpis, dzięki któremu można sobie wszystko poukładać – pozytywnie budujący 🙂

    Pozdrawiam!
    http://krzykliwamaruda.pl

  • Magdalena

    Dziękuję:)

  • Ważne jest też, aby zostawić sobie pewien margines „nicnierobienia”. Czy to chwilę dziennie, czy cały dzień, jeśli można sobie na to pozwolić. Wtedy nie ma tego poczucia marnowania czasu – bo właśnie ten czas został przeznaczony i zaplanowany „na zmarnowanie”. Bywa, że właśnie wtedy do głowy przychodzą najlepsze pomysły!

  • Monika Łucja Arora

    Ciekawy wpis, który na pewno zainspiruje wiele kobiet do zmian, ale też spojrzenia na swoją pracę (ale i życie), z innej strony. Przeczytałam z przyjemnością, a i parę wniosków na pewno z tego wysnułam.

  • Magdalena

    Bardzo dziękuję za opinię. Mindfulness to temat rzeka. I tak mam wrażenie, że tylko zasygnalizowałam że jest:) I pewnie nie raz jeszcze będę do tego nawiązywać.

  • Zgadzam się ze wszystkim o czym piszesz. W zagonionym świecie trzeba być uważnym, skupić się na swoich celach i priorytetach, i potrafić dokonywać wyborów. Tego uczę na szkoleniach z zarządzania czasem i o tym dużo piszę u siebie.

    PS. Ćwiczenie z wartościami wykonałam jakiś czas temu i bardzo mi pomaga w dokonywaniu codziennych wyborów.

  • Magdalena

    też uważam, że jesteśmy za bardzo zagonieni i mocno musimy skupiać się na celach i priorytetach bo rzeczywistość może nas nieźle pochłonąć. zajrzałam do Ciebie – ciekawy blog- zapisuję w ulubionych:)

  • Dziękuję

  • Świetnie! Zapisałam sobie Twój blog w Bloglovin’ i chętnie „pośledzę”.

  • Super artykuł. Ja dodałabym jeszcze umiejętność mówienia „nie”. Kobiety mają zwyczaj brania na siebie za dużo, bo nie potrafią odmawiać. A nie pamiętamy o tym, że kiedy zgadzamy się na coś, musimy automatycznie powiedzieć „nie” czemuś innemu. Najczęściej wtedy mówimy „nie” swoim najbliższym lub swojemu zdrowiu. Zostajemy do późna w pracy mówiąc „nie” naszym dzieciom, albo pracujemy do nocy, mówiąc „nie” naszemu zdrowiu. Jeśli Ty też masz czasem z tym problem, zapraszam do lektury http://szczesliwawbiznesie.pl/jak-ladnie-odmawiac/